hej, Gienia!

Max 7Gienia jest kudłata, brązowa, wspaniale wysportowana i mimo wieku ma jedną absolutną zaletę – jest suczką. Mam jeszcze małe doświadczenia w tym hmm.. względzie, ale jak mam je zdobyć, no powiedzcie jak, jeśli nie rozumiem tych dziewczyn! Kiedy Gienia zagląda czasem do mnie ze swoim panem jest cudownie. Najpierw wpada prosto do domu i pędzi bezbłędnie w kierunku regału, gdzie stoi worek z suchym żarciem, przewraca go łapą i rozpoczyna ucztę. Nie żebym miał coś przeciwko temu, ja i tak nie jem tego badziewia, a skoro ona ma w tym tyle przyjemności…. Potem wybiegamy się w ogrodzie, potropimy koty, pokazuję jej gdzie ostatnio dopadłem kurczaka sąsiadki. Szkoda, ze te wizyty trwają tak krótko. Czasami wieczorem spotykamy się na spacerze. Wtedy Państwo gadają a nam udaje się obiec okolicę. Ostatnio Gienia zabrała mnie za tory. Trochę miałem obiekcje, bo nie wolno mi przechodzić za nasyp, ale dla kobiety jestem gotowy do wszelkich poświęceń. Gnaliśmy w ciemnościach, starałem się nadążyć, co nie było zbyt łatwe biorąc pod uwagę, że Gienia codziennie przebiega za rowerem swojego Pana kilka kilometrów, ale dawałem radę.
Nad nami romantyczne rozgwieżdżone niebo pod nami pachnąca trawa, ale się rozmarzyłem. Sielankę przerwał gwizd mojego Wojtka i nawoływania Majki, które stawały się tak intensywne, że mogły oznaczać jedynie ostrą reprymendę ewentualnie obrazę majestatu. Nie mają, za grosz nie mają wyczucia chwili! Wracaliśmy pędem zostawiając za płotami rozwścieczone Burki. Oni za siatką, za parkanem, a ja z Gienią… Majka nawet się nie gniewała raczej cieszyła się, że wróciłem i nie musi mnie szukać po nocy.
Powiedzcie sami, czy nie mam więc prawa przypuszczać, że cieszę się szczególnymi względami Gieni? Otóż okazało się, że nie mam, okazało się nawet, że pewnie jestem Gieni zupełnie obojętny. Bowiem kiedy na kolejnym samotnym już spacerze podbiegłem z radością pod jej płot, co się okazało? Przywitany zostałem szczekaniem jak pierwszy lepszy i na dodatek ugryziony w zbyt wścibski nos, który wsunąłem z ufnością między sztachety.
Jestem rozżalony. Dziś będę udawał, że jej nie znam.

Komentarze:
Ribbon Maker