Poranek w Chamois

Stary ślepy Trudi budzi się pierwszy
promienie słońca
których nie może zobaczyć
grzeją łagodnie jego psie futro
i budzą życie
w starych zesztywniałych łapach
słońce
odważnie przegania z nieba
wyblakłą tarczę księżyca
oświetlone szczyty
błyszczą srebrnymi mirażami sniegu
i wydają się jeszcze większe niż wieczorem
mieszkańcy
którzy dawno już rozpoczęli swój dzień
na nasz widok wykrzykują śpiewne
buongiorno
w radosnym usmiechu
tutaj nikt się nie śpieszy
czas wyznacza słońce
i uderzenia zegara na kościelnej wieży

niewidzialny duch Chamois sprawił
że chcielibyśmy
aby ten poranek trwał i trwał

 z cyklu Zapiski z serca Alp

Komentarze:
Ribbon Maker