Czasem to powiem Wam chwyci mnie taka nostalgiczna tęsknota. Za jakimś miejscem, albo za jakimś poznanym wcześniej przyjacielem. Jak ciągnie mnie do lasu to na spacerze wyraźnie daję do zrozumienia jaki kierunek mnie interesuje, wbiegam między drzewa, spoglądam tęsknie w kierunku drogi która prowadzi do tego wspaniałego miejsca. Kiedy zatęsknię za kumpelą Grapą żadna siła nie zmusi mnie do spaceru w inną stronę. Po wyjściu z domu po prostu nadaję kierunek i już. Majka i Wojtek zawsze mnie zrozumieją. Ostatnio tak jakoś zatęskniłem za doktor Anią. Dawno już nie byłem w przychodni, a tam jest naprawdę fajnie.

Odkąd nie ma ojca bardzo rzadko tam bywam, bo sami powiedzcie jakie jest prawdopodobieństwo, że Majka odgryzie mi ucho? Wojtek tak wolno biega, ze nie ma szans na zwichnięcie łapy. Połknięcie kości może być mało skuteczne, bo Majka zna sposoby na… no wiecie na co. Po ostatniej kąpieli pomyślałem sobie, że może by tak się przeziębić.

Przesiedziałem cały dzień na dworze pod płotem jak ten burek bezdomny jakiś i jeszcze potem cały wieczór na balkonie jak ten durny pikuś sąsiadki. I co? I nic. Majka patrzyła na mnie dziwnie i tyle tego było. Widać jestem zahartowany, psia kość.

W tej sytuacji, kiedy na spacerze wplątałem się w krzaki róży wydawało mi się, że oto los się do mnie uśmiechnął. Jakiś kolec w łapie to jest coś, sami nie wyjmą i jak nic odwiedzimy doktor Anię. Dla pewności poskakałem trochę po tej róży i jeszcze się potarzałem!

Powiem tak…. Łapy czyste, włos czysty, a oko spuchło

Majka mi przemywa jakimś świństwem, ale oko mi ropieje i boli jak nie wiem co. Ale się urządziłem.

No i chyba dopiąłem swego. Bez doktor Ani się nie obejdzie.

Oto do czego jestem zdolny dla spotkania z przyjacielem.

Pani doktor, jeśli Pani to czyta, to mam nadzieję, że Pani to doceni. Hau

Tęsknota