IZRAEL –  czerwiec 2016

W czerwcu wyruszyłam wraz z moją córką  i dzielną mamą, w podróż naszych marzeń.

To nie były zwykłe odwiedziny kraju, który od lat pobudzał moją wyobraźnię, była to wspaniała podróż sentymentalna, której geneza to gotowy scenariusz na film fabularny.

Historia jak z filmu

Leciałyśmy na 90 urodziny do przyjaciółki mojej mamy – Lili. Pomyślicie, że nie było w tym nic nadzwyczajnego, oprócz oczywiście tego niezwykłego jubileuszu, ale uwierzcie mi, wszystko było nadzwyczajne. Otóż nasza wizyta, utrzymywana w ogromnej tajemnicy przed samą Jubilatką, była dla niej prezentem od najbliższych, którzy przygotowali  ten wyjazd i cały nasz pobyt. Najlepsza jednak jest inna historia. Historia przyjaźni mojej mamy z Lili. Obie poznały się blisko 30 lat wcześniej. Moja mam, poetka, prowadząca swój wieczór autorski w domu wypoczynkowym w Ciechocinku i Lili, urodzona w Łodzi, ocalona cudem z holokaustu, mieszkająca w Telaviv a przebywająca na wypoczynku w tymże  domu sanatoryjnym. Zapoznanie, nocne pogawędki, nagła, jak się okazało nierozerwalna więź.  Przez kolejne prawie 30 lat, panie nie widziały się już. Prowadziły za to regularną  korespondencję i długie wieczorne rozmowy telefoniczne przynajmniej raz w tygodniu. W ten sposób poznały się nasze trzypokoleniowe rodziny, poznaliśmy niesamowitą historię życia Lili, byliśmy „świadkami” naszych wzajemnych radości, smutków, wesel, narodzin i pożegnań.  Od pewnego czasu raz w roku z wycieczkami z Izraela przyjeżdżali do Łodzi na kilka godzin,  raz córka, kilka razy mąż wnuczki Lili. Całą rodziną wychodziliśmy wówczas na spotkanie. Na Cmentarzu Żydowskim znajduje się grób ojca Lili, który zmarł w łódzkim getto w czasie wojny. Tam najczęściej odbywały się spotkania, niestety kilkunastominutowe, bo plany ich wycieczek nie przewidywały przecież spotkań osobistych.

 

Moi rodzice mieli zaplanowaną wizytę u Lili któregoś roku, kupione były nawet bilety lotnicze. Sytuacja polityczna w Izraelu tak bardzo się jednak skomplikowała, że dla bezpieczeństwa wyjazd trzeba było odwołać. Potem była choroba taty, wreszcie jego bolesne odejście, myśli o wyjeździe odeszły do lamusa. Kiedy więc dostałyśmy zaproszenie na tak wzniosłą uroczystość nie zastanawiałyśmy się ani chwili. Moja mama wykazała się niesłychaną odwagą, mimo podeszłego wieku i problemów zdrowotnych bez wahania wyruszyła z nami.

Nasza wizyta

TEL AWIW

Dzięki gościnności rodziny Lili, spędziłyśmy wspaniały tydzień. Zobaczyłyśmy wiele niesamowitych miejsc. Wielkim przeżyciem było zwiedzenie muzeum Yad Vashem, które przechowuje w archiwum również kilka wierszy mojej mamy. Niezapomniana była wycieczka do Jerozolimy, ale duże wrażenie wywarł też na nas spacer uliczkami starej Jaffy. Najważniejsze jednak było niesamowite spotkanie z Lili i jej bliskimi. W ciągu tego tygodnia nawiązałyśmy wspaniałe przyjaźnie, które, jesteśmy pewne, pozostaną do końca życia.

JEROZOLIMA

JAFFA

DLA ŁASUCHÓW

 

 

NIESPODZIEWANE ZAKOŃCZENIE

Styczeń 20017

Opowiem wam o Lili. Niektórzy z was znają Ją już z moich opowieści. Lili to ta wspaniała i dzielna kobieta, którą odwiedziłam wraz z mamą i Agnieszką, w zeszłym roku w Izraelu, z okazji jej 90 urodzin. Lili urodziła się w Łodzi. Przeszła okropności getta i piekło Oświęcimia. Straciła wszystkich bliskich i po katorżniczej podróży dotarła po wojnie do Izraela. Mimo tych strasznych przeżyć była niesłychanie ciepłą, skromną i pełną optymizmu osobą. W każdym człowieku widziała dobro, miała niesłychanie dobry kontakt z młodzieżą, gdziekolwiek się pojawiła wszystkich natychmiast w sobie rozkochiwała. Mogłam słuchać godzinami Jej opowieści, były tak szczere, niesamowite, mówiła o rzeczach, o których nie przeczytacie w żadnej książce, nie obejrzycie na żadnym filmie. Mówiła o swoim życiu. Piękną, bogatą polszczyzną, którą przelewała również na papier w swoich mądrych, uczuciowych listach do mnie i moich bliskich. Jestem dumna, zaszczycona i niezwykle szczęśliwa, że mogłam poznać Lili i jej wspaniałą Rodzinę. Swoim bliskim, dzieciom i wnukom zaszczepiła to wszystko, co miała w sobie – dobro, uczciwość, miłość, szacunek do życia i ludzi. Rozmawiałyśmy telefonicznie zaraz po nowym roku. Snułyśmy plany spotkania, Lili była bardzo przejęta, że wybieramy się do Izraela, że znowu się zobaczymy no i pozna wreszcie osobiście Wojtka, z którym toczyła długie rozmowy przez telefon, głównie o polityce. Ale nie spotkamy się już. Lili odeszła 22 stycznia. Czujemy ogromny ból i żal. Jeszcze o tyle rzeczy chcieliśmy Ją zapytać. Żegnaj Lili, na zawsze pozostaniesz w naszych sercach.

 
Czerwiec 2017 – Dear Nurit and Family,

 

Spotkanie było wspaniałe. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy, mamy tyle wspólnych planów. Tak, Lili nie odeszła na zawsze, jest z nami cały czas.

 

Sierpień 2018 –  our home is your home

„Dear Nurit and Tzvika!
We are very happy to meet Adi, Or and the boys. They are great! They brought a lot of joy to our everyday life. It is wonderful to be able to talk and drink coffee with your children!”

Kolejne spotkanie, następne pokolenia.

I pomyśleć, że wszystko miało swój początek blisko 30 lat temu, w jedną noc, kiedy to spotkały się dwie wspaniałe kobiety, którym udało się połączyć nitki losu tylu osób.